Oleśnica FOTO WIESŁAW
Link 23.05.2012 :: 20:56 Komentuj (0)
Nie mogłem sam nakręcić krótkiego filmiku i wykonać w tym samym czasie kilku zdjęć. Pomógł mi kolega i to jeszcze jak .....
Wiedziałem że potrafi na przemian portretowo, reportersko i jak kto chce, ale wykonać całą serię dobrych zdjęć w tak krótkim czasie .... Jednym słowem - dobra robota.

Husyci promują
Link 22.05.2012 :: 17:08 Komentuj (0)
Rycerz Sander Gruenau wymachując dzwoneczkiem na trwogę, ostrzegał mieszczuchów Oleśnicy - Husyci nadchodzą !.
Była to promocja tego co nastąpi za tydzień "Najazd husytów na Oleśnicę 1432/2012", która odbędzie się w dniach 25-27 maja 2012 r. Rycerze najczęściej z husyckiego wozu z napisem VERITAS VINCIT - Prawda Zwycięży, opowiadali o zwyczajach, wyposażeniu, sposobach walki husytów. Odbyły się pozorowane ataki na husytów, które miały na celu zademonstrować jak trudne były do zdobycia husyckie wozy. Nie była to jedyna niespodzianka ale o tym w następnym wpisie. O promocyjnych pokazach niewiele osób wiedziało, więc popisy podziwiali najczęściej przypadkowi przechodni.

Walka Dawida z Goliatem?
Link 01.05.2012 :: 10:33 Komentuj (2)
Zgodnie z obietnicą, rycerze Konrada VII Białego powracają do Oleśnicy aby kolejny raz inscenizacją historyczną przybliżać mieszkańcom miasta dawne tradycje, wspaniałą historię miejsca w którym mieszkają. Zapowiada się niezwykłe widowisko w którym będzie uczestniczyć wielka liczba doskonale wyposażonego rycerstwa. Będziemy mogli podziwiać nie tylko wspaniałe zbroje rycerskie ale i warowne obozy które zbudują sami rycerze. Posłuchamy wystrzałów z hakownic, piszczeli, dział polowych hufnic, zobaczymy jak wyglądały „pierwsze wozy bojowe” i w jaki sposób nimi się posługiwano. Będzie to widowisko zorganizowane na wielką skalę. Organizatorzy informują „Po raz pierwszy w dziejach nowożytnej Europy, postaramy się przeprowadzić rekonstrukcję husyckiego wagenburga, tj. ruchomego obozu warownego złożonego z kilku wozów, połączonych łańcuchami.” Wydaje się że będziemy uczestniczyć w widowisku które mogą pozazdrościć nam największe miasta Polski. Nie wiem czy w Oleśnicy powtórzy się kiedykolwiek taka okazja, aby podziwiać tak wielką imprezę rycerską, dlatego warto się wybrać, najlepiej z rodziną (bo jest to impreza plenerowa rodzinna) na pewno wielka edukacyjna atrakcja dla dzieci i nas samych.
Tą wielką inscenizację historyczną zatytułowano "Walka Dawida z Goliatem? Najazd husytów na Oleśnicę 1432 / 2012”
Zaciekawił mnie temat, w zasadzie pierwszy człon „Walka Dawida z Goliatem ?” żeby nie było łatwo, na końcu znak pytający. Niby dlaczego walka Dawida z Goliatem, co chcieli nam przekazać w tytule rycerze ?. Wydaje mi się że jest to zadana lekcja do odrobienia.
Domyślałem się ale musiałem trochę poczytać bo temat jest bardzo rozległy – wyjaśnić w skrócie jest bardzo trudno i wcale nie jestem pewien czy poprawnie rozwiązałem zagadkę.
Husytyzm – rzecz jasna narodził się w Czechach. Sytuacja społeczno-ekonomiczna sprzyjała do niepokojów. Ogromna różnica klas społecznych, wzrastające obciążenia chłopów których pochodzenie jak i mowa była wyłącznie rdzennie czeska, natomiast możnowładztwo było z reguły zniemczone lub całkowicie obcokrajowe. Podobnie było w miastach - niemieccy patrycjusze zagarniali coraz to więcej gałęzi handlu, rzemiosła-oczywiście tego najbardziej opłacalnego, pogłębiała się biedota miejska. Podział klasowy był podobny z różnicami narodowościowymi.
Tak jak w całej Europie, tak i w Czechach duchowieństwo na szczycie cechowała demoralizacja, bogactwo i chciwość. W samych Czechach dochód Kościoła równał się prawie trzeciej części dochodu tego państwa.
Jan Hus- duchowny, wykładowca i późniejszy rektor Uniwersytetu w Pradze domagał się reformy kościoła. Ostro krytykował sytuację panującą wewnętrzną w Kościele sprzeciwiał się np. kupczeniu odpustami, widział w Piśmie Świętym jedyny wykładnik wiary i aby dotarło do wiernych musiało być przetłumaczone na język narodowy, tak samo walczył o prawo używania języka narodowego w liturgii. Hus zyskiwał wielu zwolenników w kraju jednak również i wrogów zwłaszcza wśród hierarchów Kościelnych. Na Husa rzucono klątwę papieską, pomimo to prowadził swą działalność reformatorską. Problem próbował załatwić król Niemiec, Zygmunt Luksemburski. Zaprosił Husa na Sobór w celu przedstawienia swoich poglądów. Zapewnił jego nietykalność listem żelaznym. Jednak reformator został oszukany i spalony na stosie. Niezadowolenie w Czechach sięgnęło zenitu.
U nas w Oleśnicy Rada jest zgodna, nie kłóci się, uchwala niemal bez sprzeciwu. W tamtych czasach w Pradze z okien ratusza wyrzuconych zostało przez zwolenników Husa – husytów, 7 katolickich rajców. Opowiem to po swojemu, kraj był podzielony – rozpoczęło się powstanie. Wydaje się że walka była nierówna. Kościół był potęgą wystarczyło ogłosić przez papieża krucjatę krzyżową, która na pewno zyskałaby ogromną popularność i zaciąg króla niemieckiego i po rebelii. Husyci wydawali się teoretycznie słabsi tak jak Dawid z Biblii, jednak posiadali znakomitych dowódców, taktyków którzy zmienili dotychczasowy schemat wojska, oraz broń palną którą coraz sprawniej się posługiwano. Można się zastanawiać czy rzeczywiście husyci byli przegrani ? (postawiłem ten sam znak zapytania co w tytule imprezy).
Niedawno czytałem w Panoramie Oleśnickiej wywiad który udzielał organizator p. dr Wojciech Schäffer (w bractwie rycerz Sander Gruenau). W wywiadzie opowiadał o broni husyckiej którą podziwiał w muzeum w Pradze. W tym muzeum odnalazłem piękną pawęż husycką (rodzaj tarczy) przedstawiającą scenę biblijnej walki Dawida z Goliatem (w wersji z czasów husyckich). Rycerze sami przyozdabiali swoje tarcze. Dlaczego rycerz wybrał na swojej tarczy akurat ten temat ? Czy husyta wierzył że tak jak Dawid pokona silniejszego ?. Bardzo podoba mi się ta pawęż, panu Wojtkowi pewnie również. Może właśnie dlatego wybrał taki temat imprezy. Ja zachęcam do udziału w inscenizacji na pewno dowiemy się czegoś więcej o historii naszego miasta.
Na pola Grunwaldu
Link 04.07.2011 :: 18:12 Komentuj (0)
Jedyne państwo zakonne w Europie, sprawnie zarządzane przez niewielką grupę braci rycerzy którzy tworzyli kapitułę. Na czele stał wielki mistrz, po nim dostojnicy z kapituły odpowiedzialni za dyplomację, finanse, handel, opiekę nad uzbrojeniem, końmi, stanem twierdz itd. Czytałem że było to w tamtych czasach bardzo nowocześnie zarządzane państwo, w którym rozwijało się rzemiosło, handel. Krzyżacy budowali zamki, twierdze, prowadzili politykę bardzo dynamiczną, ekspansyjną, szybko się bogacili. Rycerz (osoba szlachetnie urodzona) wstępujący do zakonu otrzymywał zbroję i konia. Zakon posiadał doskonale uzbrojoną i niezwykle wyszkoloną w boju armię. Mocarstwo zakonne posiadało poparcie i sojuszników w niemalże całej Europie. Niektórzy historycy twierdzą że gdyby nie wojna z Polską, w krótkim czasie staliby się największą potęgą na kontynencie. Byli pewni zwycięstwa i wyszli z zamków w pole na bój z wojskami Polskimi. Na polach Grunwaldu w bitwie wzięło udział 250 dostojników, braci zakonnych z których zginęło 203 w tym wielki mistrz. Na polu poległ nie tylko, nazwę po swojemu cały rząd państwa zakonnego. Jak pisze Jan Długosz „Legło w tej bitwie pięćdziesiąt tysięcy nieprzyjaciół , a czterdzieści tysięcy pojmano jeńcem. Chorągwi zabrano, jak mówię pięćdziesiąt i jedną. Wojsko zwycięskie łupami wzbogaciło się niezmiernie. Czy tak wielka była liczba zabitych, nie śmiem twierdzić z pewnością. Ale na kilka mil droga, zasłana była trupami, a ziemia od krwi zamiękła, w powietrzu rozlegały się konających wołania i jęki. „ Wielkie zwycięstwo i sprawnie działająca polityka przeciwko Krzyżakom doprowadziła do upadku znaczenia i w efekcie klęskę państwa zakonnego. Wielu historyków uważa że bitwa, zwycięstwo nad Krzyżakami było najpiękniejsze w historii Polski. Król Władysław nakazał w każdą rocznicę bitwy odprawiać msze dziękczynne, i tym sposobem ustanowił pierwsze święto państwowe.
W ciekawy sposób o bitwie opowiada Wołoszański
Rycerze Konrada VII wyruszają z Oleśnicy, na wezwanie wielkiego mistrza, na wojnę do Prus.
Chorągiew Ślązaków pod Grunwaldem należała do jednych z największych spośród zaciężnych po stronie Zakonu. Według księgi żołdu (Soldbuch) na początku lipca 1410 r. Krzyżacy opłacali 5751 rycerzy, z których 3712 wzięło udział w bitwie. Ilu było dokładnie Ślązaków ? Na zachowanej liście zaciągowej rycerstwa śląskiego (tzw. „Złota księga” z Królewca) biorącego udział w kampanii 1409-1411 po stronie Zakonu wymienionych zostało 129 rodów rycerskich, reprezentowanych przez 249 osób.
Ślązacy walczący pod Grunwaldem to nie tylko sami rycerze tak jak widać na moich zdjęciach. W tamtych czasach tzw. „kopia”, składała się z rycerza ciężkozbrojnego i jego pocztu, czyli giermka ze stanu rycerskiego i łucznika-strzelca pochodzenia mieszczańskiego lub chłopskiego. Tak jak wcześniej wspomniałem za "każdą kopię" płacili 23 dukaty co było w tamtych czasach sporą sumą – zamożny Zakon Krzyżacki było stać. Należy jednak dodać że Ślązacy stanęli w konflikcie po dwóch stronach barykady. Po stronie Władysława Jagiełły zaciężni rycerze służyli w chorągwi św. Jerzego pod dowództwem min. Ślązaka Zbysławka z Dobrej Wody i w chorągwi wieluńskiej, która w ten sposób uzupełniła swój stan. W chorągwiach Gniewosza z Dalewic i Janczyka z Jicina, którzy wiedli chorągwie najemników też mieli się znajdować Ślązacy.
Co stało się z Konradem VII, rycerzami księcia i chorągwią ?
W wśród źródeł opisujących bitwę, w pierwszej kolejności wysuwa się "Kronika Konfliktu" zachowała się w skróconym odpisie, sporządzonym w XVI w., jako podstawa kazania wygłaszanego na uroczystym nabożeństwie odprawianym wówczas w każdą rocznicę bitwy grunwaldzkiej. Oryginał powstał w końcu 1410 r. lub na początku 1411 r. i był dziełem autora doskonale zorientowanego, niewątpliwie naocznego świadka opisywanych wydarzeń. Wydaje się, że autorem tym był Zbigniew Oleśnicki, późniejszy biskup krakowski i kardynał. Oraz relacja Jana Długosza zawarta w spisanych przez tego znakomitego historyka dziejach Królestwa Polskiego, zwanych potocznie "ROCZNIKAMI". Bardzo ciekawa jest lektura Jana Długosza którą znalazłem i cytuję z CBN zachęcam do czytania pod adresem:
Jan Długosz (przepisane str. 126)
„Pojmani byli i oni dwaj książęta, Kazimierz szczeciński przez Skarbnika z Gór i Konrad Biały oleśnicki przez Josta z Salcu Czecha, którzy własnym ludem i pod swojemi znakami Krzyżaków posiłkowali.”
Jan Długosz (str. 137)
„Król zaś Władysław wyprawił w tym dniu wielką ucztę, na która równie swoich książąt i panów, jako to Aleksandra, wielkiego księcia litewskiego, Janusza i obu Ziemowitów, starszego i młodszego, książąt mazowieckich, jako i brańców wojennych, Konrada Białego, księcia oleśnickiego, Kazimierza, księcia szczecińskiego, i innych znakomitych rycerzy, zaprosił i hojnie ugościł. Ci bowiem dwaj książęta, Konrad Biały oleśnicki i Kazimierz szczeciński, jako walczący po stronie Krzyżaków, wzięci byli w niewolę : wszelako Król Władysław obchodził się z nimi z większą niż stan ich wymagał i wkrótce wypuścił ich na wolność, jakkolwiek obydwaj za swój postępek niegodziwy warci byli najsurowszej kary.”
Jan Długosz (wykropkowane pomijam tekst str. 140)
„Po wyprawionej z wielką uroczystością biesiadzie, rozkazał król każdemu z rycerzy przyprowadzić swoich jeńców ……. Czesi jednak i Ślązacy mnogością innych przewyższali. ….. ażeby pod sumieniem i uczciwością rycerską nie omieszkali stawić się osobiście na nadchodzący dzień św. Marcina w grodzie krakowskim …… Po włożeniu na nich takiego zobowiązania król Władysław chcąc wspaniałym okazać się zwycięzcą, wszystkim niemal jeńcom, na proste słowo rycerskie rozejść się pozwolił. Książąt zaś …. i Konrada oleśnickiego, … zatrzymał i kazał rozesłać po zamkach królewskich jako to: Łęczycy, Sieradzu, Chęcinach, Lublinie, Sandomierzu, Lwowie, Przemyślu i innych kędy zostawać mieli pod strażą.”
Z tekstu można sadzić że wielu rycerzy śląskich (tych walczących po stronie krzyżackiej) przeżyło bitwę. Być może Konrad nie widząc ratunku w porę się poddał i to nie przypadek że właśnie Czechowi. W niewoli polskiej przebywał niecały rok, po czym został wykupiony. W kolejnej wojnie Polski z Krzyżakami 1414 r. ( wojna głodowa w której Krzyżacy nie mieli już odwagi stanąć w otwartym polu) walczył ze swoimi rycerzami po stronie Jagiełły. Konrad stał się też wkrótce podporą stronnictwa jagiellońskiego na Śląsku, jego dalsze losy i relacje z Krakowem można zapisać za poprawne.
Największymi trofeami wojennymi stały się chorągwie krzyżackie (51 szt.) które trafiły do wawelskiej katedry, zostały w 1797 wywiezione przez Austriaków do Wiednia i ślad po nich zaginął, w tym chorągiew Konrada VII. Chorągwie na podstawie opisu dzieła Długosza zostały zrekonstruowane i ponownie umieszczone na Wawelu. Na poszczególnych zdjęciach widzimy dobrą rekonstrukcję chorągwi trzymaną przez jednego z rycerzy - chorążego. Oleśnica jako stare miasto i zarazem dawna stolica księstwa, posiada wspaniałą historię również tą z czasów rycerstwa. Dobrze że rycerze Chorągwi Śląska w okrągłą rocznicę bitwy pod Grunwaldem zechcieli przypomnieć, zapoznać mieszkańców z historią ich miasta. Obiecali w przyszłym roku promować miasto i zaprezentować w kolejnej plenerowej imprezie inny rozdział historii miasta – tym razem z wojny husyckiej. Czy MOKiS Oleśnica zechce organizować i gościć rycerzy ? przekonamy się w przyszłym roku.
W Oleśnicy z czasów rycerstwa pozostały dwie szczególne pamiątki o których w tym temacie chciałbym wspomnieć. Pierwsza to płaskorzeźba przedstawiająca herb - orła z krzyżem na przepasce, nad nim hełm z labrami i klejnotem herbowym. Płaskorzeźba datowana na ok. 1380 r. Obecnie znajduje się nad drzwiami do wieży zamkowej od strony dziedzińca, płaskorzeźba pamięta rycerzy z bitwy grunwaldzkiej.
Druga to najstarsza rzeźba rycerska w Oleśnicy która mogła powstać w tym samym okresie co płaskorzeźba z dziedzińca ok. 1380 r. Jest szczególna gdyż nie przedstawia dostojnego pana w wspaniałej zbroi, lecz małego chłopca (sługę) który trzyma dwie tarcze. Nad jego głową, lub raczej nad tarczami rzeźbiarz umieścił hełmy rycerskie. Tarczownik najprawdopodobniej symbolizował sojusz, znak przyjaźni dwóch książąt wrocławskiego i oleśnickiego których orły znajdują się na tarczach. Tarczownik stał się „małym symbolem” Oleśnicy. Nawet przed wojną pojawiał się na widokówkach miasta. Rysowała go znana w Europie przedwojenna graficzka akwaforcistka Helma Fischer. Z Tarczownikiem w roli głównej związana jest najpiękniejsza legenda Oleśnicy. Z każdym rokiem stan rzeźby jest coraz gorszy. Postać i jego elementy starły się pod wpływem warunków atmosferycznych i są mało czytelne. Skruszała kamienna szyja i wydaje się że niedługo spadnie głowa. Na kamieniu widać ślady mchu i na dodatek przepasano go metalową linką, która chroni rzeźbę przed upadkiem. To wielki wstyd. Brak szacunku do cennego zabytku miasta i jego historii. Wielka ignorancja, ponieważ stan zabytku z czasów rycerstwa jeszcze przed wojny krzyżackiej, władzą i osobą odpowiedzialnym dobrze jest znany.
Na koniec dodam że niedługo będziemy obchodzić kolejną rocznicę bitwy. Widziałem podczas pokazów wielu fotografujących i wówczas wykonano wspaniałe zdjęcia. Warto pielęgnować i przypominać ciekawą i wspaniałą historię miasta, która zapisała się także w udziale w tej wojnie. Przy okazji kolejnych rocznic można przybliżyć postać bardzo barwną, rycerza, księcia Konrada VII na tle dostępnych materiałów oraz zdjęć z pokazów. Wystawa byłaby jak najbardziej wskazana.
Bitwa pod Bramą Wrocławską
Link 29.06.2011 :: 11:55 Komentuj (0)
W obecności posła, księcia oraz mieszkańców Oleśnicy pod Bramą Wrocławską odbył się pokaz sprawności rycerskiej, piechoty, łuczników a nawet artylerii. Była to pozorowana bitwa - atak na dawniej nazywaną bramę trzebnicką. To było najciekawsze widowisko historyczne. Atak na bramę miasta przeprowadzany był kilkukrotnie, obrońcy wytrwale bronili dostępu do miasta. Grupa atakująca na czele z chorągwią Konrada VII, pod ostrzałem armatni, rusznic, oraz gradem strzał puszczanych przez łuczników wycofywała się za bramę by po chwili ponowić atak. Walki wyglądały na prawdziwe, nieudawane. Pod silnymi uderzeniami mieczami, toporami pękały tarcze, silne razy spadały na walczących. Co jakiś czas ktoś padał na ziemię i wydawało się że wydarzył się nieszczęśliwy wypadek. Wystrzały "czarnoprochowych" poruszały szybami w pobliskich budynkach a nawet uruchamiały alarmy samochodowe. Natomiast kiedy dwie grupy ścierały się z sobą z impetem słychać było szczęk żelaza i trzaski tarcz. Po pierwszych wystrzałach i walkach, widziałem jak odchodziły mamy z małymi dziećmi które były wystraszone. Ci co stali najbliżej co jakiś czas kulili się od huku. Były pojedynki solowe, popisy fechtunku i tryumf po pokonaniu obrońców. Na koniec rycerze ustawili się w szeregu, podziękowali i na znak ruszyli z krzykiem i podniesioną bronią do ataku w stronę publiczności. Wywołało to popłoch a potem śmiech ....

Wypłata części żołdu
Link 23.06.2011 :: 23:27 Komentuj (0)
Podobno każdy rycerz biorący udział w pokazach, odtwarzał prawdziwą postać i przybierał prawdziwe imię rycerzy wyprawy na wojnę do Prus. Było to możliwe dzięki zachowanej liście 229 rycerzy z chorągwi księcia Konrada. Nie trudno na zdjęciach rozpoznać księcia Konrada III Starego i jego syna Konrada VII Białego. Za protoplastę Piastów oleśnickich uważa się Konrada I, jego następcy męscy, potomkowie posiadali takie samo imię - Konrad, jednak aby ich odróżnić nadawano im numery lub przydomki. Konrad III otrzymał przydomek „Stary” ponieważ samodzielne rządy sprawował w wieku ok. 50 lat. Konrad VII natomiast przypuszcza się że posiadał jasne włosy, stąd przydomek „Biały”. Postać oleśnickiego księcia, powalonego z koniem na ziemię, jako jasnowłosego rycerza, przedstawił na swoim obrazie Jan Matejko gdyż chorągiew była największą spośród krzyżackich chorągwi zaciężnych, składającej się z najemnych Ślązaków.
Konradowie nieustannie walczyli, prowadzili zmienną politykę względem swoich sąsiadów - zwłaszcza wielkich mocarstw. Miało to na celu utrzymanie księstwa lub nawet powiększenie granic. Księstwo oleśnickie było ściśle związane z Koroną Czeską która wspierała i była sojusznikiem Krzyżaków. Król Czech od początku trzymał stronę rycerzy z czarnym krzyżem. Książę Konrad Stary wolał jednak nie zadzierać z Jagiełłą, występował nawet jako mediator, prowadził mediacje pomiędzy zakonem krzyżackim a Polską i udało mu się doprowadzić do rozejmu pomiędzy obiema potęgami do czerwca 1410 roku. Wcześniej wysłał swojego młodego syna Konrada VII na dwór królewski w Krakowie, gdzie był paziem drugiej żony króla polskiego Władysława II Jagiełły. Następnie przyszła kolej na szkolenia rzemiosła rycerskiego. Wówczas Zakon Krzyżacki składał się z setek braci wśród których byli np. Francuzi ,Anglicy, Duńczycy ale też Polacy i był potęgą zarówno militarną jak i gospodarczą. Wysłano więc Konrada do Malborka gdzie pobierał naukę rzemiosła rycerskiego. Uczono go również postawy rycerza w której główną rolę odgrywał honor. W momencie wybuchu wojny Konrad przebywał na terenie państwa zakonnego w Prusach. Próbował go odwołać ojciec, jednak Konrad VII miał odpowiedzieć swemu ojcu, „że honor nie pozwala mu opuścić wielkiego mistrza skoro wojna zastała go w Malborku”……
Konrad był odpowiedzialny za zaciąg ochotników ze Śląska i Czech (za "każdą kopię" płacili 23 dukaty). Taką sytuację pokazali nam rycerze na dziedzińcu zamkowym podczas pokazów „Wyjazdu Konrada VII Białego Księcia Oleśnickiego do Prus”

W 600 rocznicę budowy murowanego Ratusza w Oleśnicy
Link 18.06.2011 :: 13:21 Komentuj (0)
Stukot końskich kopyt i szczęk zbroi towarzyszył rycerzom podczas przemarszu ulicami miasta. Wiele osób wbiegało na jezdnie, wówczas zbrojni donośnym krzykiem wrzeszczeli " z drogi mieszczuchy, książę idzie !!!". Naprawdę, uzbrojony rycerz kiedy skierował w stronę nieposłusznego mieszczucha stalowe ostrze na długim drzewcu, które może z łatwością rozpruć, przebić, wzbudzał większy respekt od straży miejskiej w chwili kiedy parkujemy w niewłaściwym miejscu. Najzabawniejszą sytuację widziałem wtedy, kiedy wybiegła sprzedawczyni z pobliskiego sklepu, rozpychając i popychając obserwujących, starała się zająć dogodne miejsce obserwacji. Widząc to rycerz ryknął w stronę kobiety "kramy zamykać, książę idzie !". Sprzedawczyni poczuła się nieswojo kiedy wzrok wszystkich spadł na jej osobę ponieważ wycofała się pod sklep.
Najciekawiej było w Rynku. Stary książę z swoim synem przywitał posła krzyżackiego z świtą. Potem w obecności posła, książę sądził winowajców. Pierwszym przed sądem bożym stanął łotr, który wrzeszczał przeraźliwie. Był to wrzask hardy, bez lęku. Widział to książę i poseł krzyżacki. W innych okolicznościach pewnie kazałby hakiem powyciągać jelita, wyłupać oczy, lub zwyczajnie ściąć głowę, lecz był to czas wojny wiec karę darował w zamian za służbę w zakonie. Drugą osobą była niewiasta, zanim przedstawiono winę mistrz małodobry czyli kat, batem okładał okrutnie skrępowaną kobietę. Przedstawiono oskarżenie - drobną kradzież, po czym zapad wyrok wypalenie piętna i oddanie niewiasty na używanie katu przez trzy noce. Ktoś ze świty krzyknął "wielka jest twoja łaska panie" co oznaczało że kara była łagodna. Po pokazach rycerstwo przemaszerowało do Zamku.
Podobał mi się taki sąd. Gdyby obecnie tak sadzono, złodziej bałby się pod bankiem staruszkowi wyrwać portfel z ręki, emeryturę na miesięczne lekarstwa. Nie byłoby uruchomiania procedur policyjno sądowych, przepełnionych więzień i odszkodowań za ciasną celę, całej machiny urzędniczej za którą płacą podatnicy. Czulibyśmy się bezpieczniej.

Przemarsz rycerstwa ulicami miasta
Link 12.06.2011 :: 22:16 Komentuj (0)
Formowanie kolumny do wymarszu. Przemarsz wzdłuż murów miejskich na Rynek.

















Prezentacja
Link 10.06.2011 :: 12:13 Komentuj (0)
Na błoniach przy obozowisku

Chorągiew św. Jana
Link 07.06.2011 :: 22:39 Komentuj (0)
Manewry oddziału piechoty na podzamczu przy obozie.






























































































